Miesięczne archiwum: Listopad 2011

Na siłę.

‘Musimy wierzyć w boski porządek moralny, bo bez niego stracimy drogę w otaczającym nas złym świecie’ kaznodzieja po raz setny powtarzał to samo zdanie w rozmaitych formach i odmianach.

Nagle na skutek multifnordowego oddziaływania cząstek fazowych w umysłach wszystkich obecnych wiernych zrodziła się absolutna pewność, że żaden bóg nie istnieje i istnieć po prostu nie może.

Kilka sekund, od tej chwili, zajęło duchownemu zabranie pozłacanej zastawy z ołtarza oraz zerwanie ze ściany dwóch średniowiecznych ikon. Wymagało to, uczciwie mówiąc, nie lada zwinności, gdyż w tym czasie w świątyni zapanował nieopisany chaos. Mężczyźni częstowali się sierpowymi i sprawdzali cudze kieszenie szukając kluczyków od najdroższych samochodów stojących przed budynkiem. Nie wszyscy, prawdę mówiąc. Pozostali próbowali dopaść i zgwałcić co ładniejsze nastolatki. Kobiety wyrywały sobie torebki, buty i biżuterię, lub też, w kilku przypadkach, próbowały zabić swoich długoletnich mężów podręcznie znalezionymi przedmiotami. Potencjalnym i faktycznym mordercom dorównywała liczba potencjalnych i faktycznych samobójców. Świat się kończył w krwawej łaźni, którą zgotowali sobie wzajemnie świeżo upieczeni ateiści.

Emil, szturchnięty przez żonę, z ulgą przywitał fakt nieistnienia multifnordowego oddziaływania w realnym świecie. W innym przypadku, życie aktualnych ateistów mogłoby być zagrożone.


Wzór.

Pod koniec żywiołowej dyskusji do sali wszedł mężczyzna, który przedstawił się jako wzór cnót obywatelskich. Nie przebierając w formie zwymiotował na stół i siedzących przy nim gości i z dumą podkreślił, że to celowo i że nie żałuje. Dodał jeszcze, że osobliwym dyskutantom się należy i że niestety musi już iść.
Gościa pożegnały zarówno okrzyki oburzenia, jak i podziękowania od tych, którzy (również celowo) obrzygani nie zostali.

Emil nie wiedział, czy martwić się powrotem do domu w smrodzie, czy cieszyć się że znalazł się nad wspólnym mianownikiem z ludźmi, których cenił.

‘W iloczynie na wartość społeczną, oprócz dumy i pewności siebie musi być jeszcze coś’ zapisał z zainteresowaniem, ‘bo jak bym nie liczył wychodzi mi zero.’


Dialog.

Mruczuś, zjesz tą wędlinkę czy nie?
Bo jak nie jesz to zabieram miskę?
Chcesz?
No to sprzątam…

‘Potrafimy rozmawiać ze zwierzętami jak z innymi ludźmi. Z jakiś przyczyn nie decydujemy się, aby zrobić to samo z własnymi dziećmi.’ zapisał.


Huśtawka.

Emil w formie chaotycznej i niekontrolowanej nabierał cech ideału. Natrafiając na obcego przybierał kształt doskonałego przeciwieństwa niczym kolega zabaw na huśtawce wahadłowej. Równowagę osiągał więc nie poprzez brak ruchu, ale nieustanne wychylanie się i ścieranie z rozmówcą.

W samotności nieuchronnie tracił swój kształt i charakter. Nie mógł istnieć.

‘Mdłości mam od bycia sobą’ zapisał.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.