‘No pomagaj mamusi Q, pomagaj, bo za niedługo będzie chodził Mikołaj to może Ciebie również uwzględni.’
‘No… Pomagam.’
‘A co ty, byś chciał dostać na Mikołaja?’
‘Najpierw chciałem…’
‘To intrygujące… Pięcioletnie dziecko jest w stanie zrezygnować z tłumaczenia dorosłym, że Mikołaj roznoszący prezenty nie istnieje’ zapisał, bardziej zdumiony, niż cokolwiek innego.
Grudzień 8th, 2011 at 12:42
E, przecie dziecko nie dokończyło z przejęcia – najpierw chciał co innego, a teraz chce siedem kotów
Grudzień 8th, 2011 at 15:12
Dokończyło, zaczęło snuć opowieść o helikopterze zdalnie sterowanym, kolejce elektrycznej, po czym przeszło do klocków legopodobnych. Z punktu widzenia spostrzeżenia jest to raczej mało istotne.
Znacznie ciekawsze jest to trzymanie się naszej “ketmańskiej” umowy: Q wie swoje na temat Mikołaja, ale nie prostuje myślenia innych w tej kwestii. Myślałem, że takie rzeczy to gdzieś w podstawówce, albo nawet gimnazjum, a tu proszę, z przedszkolakiem można się dogadać w ten sposób.
Grudzień 14th, 2011 at 10:29
To ja to “Q” źle odczytałem.
Grudzień 19th, 2011 at 9:49
Oj Torlinie Torlinie, co z Ciebie wyrośnie…
Grudzień 24th, 2011 at 4:11
Przesyłam Ci i Twoim komentatorom najserdeczniejsze życzenia świąteczne, spełnienia wszystkich marzeń.
Grudzień 30th, 2011 at 14:37
Torlinie, wszystkich?
Naprawdę?
Podziwiam Twą odwagę, wiesz przecież, że marzę aby doczekać dnia, w którym stolica zostanie przeniesiona z Warszawy do Kutna