Category Archives: przypadki

Tytuł (opcjonalny).

Emil zniknął.
To znaczy, nie tak wyszedł i nie wrócił, bo jego buty ciągle stoją w przedpokoju. Oczywiście nie na swoim miejscu.
Poszedł prawdopodobnie na górę, ale w gabinecie go nie ma, podobnie jak w pokojach dziecięcych.
Na strych boję się zaglądać, głównie przez pajęczyny i truchła os. Pewnie mamy tam gniazdo. Ktoś będzie je musiał na wiosnę stamtąd sprzątnąć. W ogóle, ktoś mógłby wreszcie pozamiatać tam podłogę. Mógłby to być nawet on, tyle że jego zagonić do roboty w domu to prawie niemożliwe.
W każdym razie zakupy robi, dzieci pilnuje, ale gdzie jest to nie wiem. W gabinecie oczywiście jest bałagan i od miesiąca nie przestawił drukarki na swoje miejsce.
Kartkę zostawił sprzed kilku miesięcy i to tyle.
Łucja.

‚Nigdy nie możesz powiedzieć, że znasz siebie. Znasz tylko jedną ze swoich możliwych wersji. To kim jesteś to zaledwie nieuchwytne mgnienie chwili, a to kim na pewno nie jesteś niecierpliwie czeka na zaistnienie.’

Reklamy

Koniec.

„ten sposób zaliczania nie jest nowy.
i niewiele zostało w nim zmienione
od poprzedniego razu
natomiast:
ja wiem że Pani była najlepsza ze wszystkich tych ludziów
i proszę. z oceniania wyszło tak jak wyjść powinno
bardzo mnie to cieszy
znaczy jednoznacznie, że system oceniania niezależny od moich własnych aktualnych przekonań wskazał tego samego człowieka co ja myślę, że wskazać powinien
niestety zwykle ludzie Pani pokroju dostają na kolokwiach oceny gorsze od kujących kretynów. co jest zupełnie idiotyczne.”

‚Koniec nauczania.
Już nic więcej się nie wydarzy’ zapisał zamykając to i owo.


Adres.

‚W taki dzień jak ten chce się podziękować komuś za wszystko, zupełnie bez konkretnego powodu’ zapisał spontanicznie.


Smaki.

Oranżada.
Ogórek działkowy.

Tuzin rozwrzeszczanych dzieci na podwórku ustalających w co się bawić.

Zdumiony analizował swoją reakcję i bezgłośnie powtarzał ‚Krzyczcie głośniej!’.


Ketman 2011

‚No pomagaj mamusi Q, pomagaj, bo za niedługo będzie chodził Mikołaj to może Ciebie również uwzględni.’
‚No… Pomagam.’
‚A co ty, byś chciał dostać na Mikołaja?’
‚Najpierw chciałem…’

‚To intrygujące… Pięcioletnie dziecko jest w stanie zrezygnować z tłumaczenia dorosłym, że Mikołaj roznoszący prezenty nie istnieje’ zapisał, bardziej zdumiony, niż cokolwiek innego.


Wzór.

Pod koniec żywiołowej dyskusji do sali wszedł mężczyzna, który przedstawił się jako wzór cnót obywatelskich. Nie przebierając w formie zwymiotował na stół i siedzących przy nim gości i z dumą podkreślił, że to celowo i że nie żałuje. Dodał jeszcze, że osobliwym dyskutantom się należy i że niestety musi już iść.
Gościa pożegnały zarówno okrzyki oburzenia, jak i podziękowania od tych, którzy (również celowo) obrzygani nie zostali.

Emil nie wiedział, czy martwić się powrotem do domu w smrodzie, czy cieszyć się że znalazł się nad wspólnym mianownikiem z ludźmi, których cenił.

‚W iloczynie na wartość społeczną, oprócz dumy i pewności siebie musi być jeszcze coś’ zapisał z zainteresowaniem, ‚bo jak bym nie liczył wychodzi mi zero.’


Dialog.

Mruczuś, zjesz tą wędlinkę czy nie?
Bo jak nie jesz to zabieram miskę?
Chcesz?
No to sprzątam…

‚Potrafimy rozmawiać ze zwierzętami jak z innymi ludźmi. Z jakiś przyczyn nie decydujemy się, aby zrobić to samo z własnymi dziećmi.’ zapisał.