Tag Archives: nauka

Unikornologia.

Każda nauka zawiera pewne założenia, w innym bowiem przypadku nie można doprowadzić w jakikolwiek sposób do gromadzenia wiedzy:
Unikornologia to oczywiście nauka o życiu i zachowaniu jednorożców.

Założenia:
1. Jednorożce istnieją.
2. Jednorożec to zwierzę przypominające konia i posiadające w okolicy czoła jeden róg.

Wnioski:
1. Skoro jednorożce istnieją, a nikt nigdy ich nie widział, to muszą mieszkać w jakimś miejscu, które nie podlega obserwacji.
2. Dla uproszczenia nazwijmy ją „Odległą krainą”.
3. Jednorożce muszą się mnożyć, inaczej by wyginęły.
4. Istnieją wiec jednorożce samice i samce, oraz oczywiście ich dzieci.
5. Jednorożce coś jedzą, inaczej padły by z głodu.
6. Nie może być to jednak zwyczajna trawa inaczej jako gatunek rozprzestrzeniły by się po całej ziemi.

7. Można więc podejrzewać, że jednorożce albo są oddzielone od terenów zamieszkanych przez ludzi jakąś nieprzekraczalną barierą, albo też jadalne dla nich pożywienie występuje tylko w Odległej Krainie.

Z historii rozwoju nauki:
W obszarze Unikornologii istnieją dwie główne frakcje naukowe. Jedna z nich to zwolennicy „Nieprzekraczalnej Bariery”, a ich nurt zwie się Unikornologią graniczną oraz frakcja zwolenników niedostępności pożywienia zwana również Unikornologią dietetyczną. Dla uzupełnienia istnieje również skrajna odmiana Unikornologii – graniczno-dietetyczna oraz powstałe najpóźniej skrzydło liberalne mówiące, że ludzie nie spotykają jednorożców, bo one same sobie tego nie życzą, jak również nie widzą powodu, aby opuszczać sympatyczną „Odległą krainę”. Frakcja ta zwana jest czasem złośliwie frakcją domatorską.

‚Mógłbym tak dalej’ mruknął ‚ale za szybko się starzeję.’


Fiesta.

Nauka i sztuka poza funkcjami pragmatycznymi potrafią też dawać czystą radość. Wyrażać ją zwykły, jak mniemał Emil, coroczne festiwale organizowane przez miejskie instytucje kulturalne i uczelnie zwane, głównie przez nieuwagę, wyższymi. Guzdrajew, coroczny chiński ochotnik, entuzjastycznie zgłaszał swoje propozycje współuczestnictwa w święcie poprzez zorganizowanie warsztatów dla zainteresowanych uczestników. Potencjalni uczestnicy, z bliżej nieznanych przyczyn, nie podzielali entuzjazmu Emila i rokrocznie ignorowali jego propozycje preferując mniej świąteczne sposoby spędzania czasu. Emil nie mógł czuć się jednak wyjątkowo, w podobny sposób traktowane było kilka, jeśli nie kilkadziesiąt innych laboratoriów, warsztatów, wykładów i spotkań.

Pięć lat lub więcej minęło nim jakiś, gnany idealizmem, desperat zdecydował się poinformować władzę o świątecznej frekwencji. Do tego czasu organizatorzy rozpływali się nad sprawną organizacją czegoś co nie służyło nikomu, czy też precyzyjnie rzecz biorąc, nie istniało.
‚Fascynujące.’ mruczał Emil nie mogąc się zdecydować czy jest to klasyczny przypadek faktu medialnego, czy może raczej „faktu biurokratycznego”.

Koniec końców, nieformalnym poleceniem, przymusowymi uczestnikami święta uczyniono studentów, którzy zwykle w wyznaczonych salach odbywali zajęcia. Tak wspaniała organizacja nie mogła się przecież zmarnować.

‚Viva biurokracja’ zapisał pod koniec Emil, próbując wskrzesić w sobie żarliwość członka tajnego ruchu oporu.